oleiste mity- czyli jak produkuje sie oleje

ooleje

Wbrew temu, co słyszymy z reklam, oleje  słonecznikowe i sojowe, nie nadają się  do smażenia. Zawierają dużo  omegi-6. A jest to rodzaj tłuszczu, który bardzo łatwo się utlenia. Ma bowiem  w swojej cząsteczce  co najmniej dwa wiązania podwójne, które są bardzo reaktywne. Dla porównania- tłuszcze nasycone nie mają żadnych wiązań podwójnych, a tłuszcze obecne w oliwie, czyli omega-9 – tylko jedno w cząsteczce. W wyższej temperaturze takie miejsca  bardzo  łatwo łączą się z tlenem z powietrza . To szkodzi. W  wyniku tego powstają wolne rodniki, których nie chcemy.  Do tego oleje, w odróżnieniu do oliwy z oliwek, nie zawierają potrzebnych nam  fitoskładników, witaminy E,  dlatego, że zostały przemysłowo ich pozbawione (a  robi się to po to, żeby były bez smaku, zapachu i miały dłuższe „życie półkowe” .

Jak wyobrażamy sobie produkcję olejów? Kiedy widzimy  na reklamie sielską wieś i śliczne dziewczyny zachwalające „olej tłoczony na zimno”, oczywiście, automatycznie  zaczynamy go kojarzyć z naturalnym, zdrowym produktem .

I kiedyś tak było.

Oleje zaczęto uzyskiwać z różnych roślin już 2-3 tysiące lat przed naszą erą. Ale ludzie byli w stanie wycisnąć z ziaren tylko do 10% zawartego w nich tłuszczu, więc było to drogie. Tylko, że wtedy, oprócz tłuszczu oleje zawierały całą masę zdrowych witamin i innych składników. Bowiem natura „pakuje” dla nas do nasion  razem z tłuszczem witaminę E,  chroniącą go przed popsuciem, oraz wiele aktywnych , bardzo zdrowych dla nas związków. Ale  niestety, oleje przemysłowo tłoczone zostają w procesie produkcji ich pozbawione.

 Czy wiecie , jak wygląda proces produkcji oleju „rafinowanego i tłoczonego na zimno”,  dostępnego na sklepowych półkach ? Rewolucja nastąpiła po wynalezieniu chemicznych rozpuszczalników, które zabierają ze zmielonych  i wyciśniętych ziaren niemal cały pozostały olej .

Pierwszy etap to  – wstępne wydobycie oleju

Najpierw nasiona się oczyszcza, podgrzewa  i rozdrabnia. Następnie są poddawane działaniu prasy ślimakowej (takiej, jak w maszynce do mięsa) . Nasiona soi  są wyjątkiem, zwykle nie są „wyciskane” w ogóle, ponieważ mają stosunkowo mało oleju, w tym wypadku  rozdrabnia się je  i jedynie „wyciąga” z nich potem olej za pomocą heksanu i innych smakowitych związków.  W przypadku pozostałych   nasion , dopiero  po wyciśnięciu w prasie,  powstające wytłoki  są  poddawane działaniu  chemicznych rozpuszczalników . Wydobywanie oleju , czyli ekstrakcja przebiega w ten sposób, że lotne węglowodory (najczęściej  jest to heksan) „wyprowadzają”  olej uwięziony w wytłokach. Po tym etapie rozpuszczalnik zostaje oddestylowany, a pozostałe jego  resztki usuwa się poprzez przepuszczenie przez olej pary wodnej w wysokiej temperaturze.

 

Drugi etap -oczyszczanie oleju (RAFINACJA)

Kolejne etapy mają na celu wyeliminowanie wszystkich składników dodatkowych z roślin , które zawiera świeżo wydobyty  z nich olej. Usuwamy  więc kolor, zapach, i gorycz , czyli przeprowadzamy  rafinację. Tutaj mamy kilka etapów:

 Odszlamowanie– to usuwanie „śluzów” za pomocą gorącej  pary wodnej. W składzie śluzu znajdują się fosfolipidy (np. lecytyna), która jest jednym z najbardziej cennych składników . Na tym etapie ginie bezpowrotnie.

Odkwaszanie– to przemywanie oleju roztworami  ługu sodowego, w celu  usunięcia wolnych kwasów tłuszczowych, pozostałości śluzów, żywic. Obecne w oleju wolne kwasy  tłuszczowe w wyniku reakcji chemicznej przechodzą w nierozpuszczalne mydła. Oddzielane są one od oleju grawitacyjnie lub przy zastosowaniu separatorów (wirówek).

Bielenie– następuje w wyższej  temperaturze i ma na celu pozbycie się barwnika zielonego (chlorofilu) i szarego, co uzyskuje się filtrując olej  przez ziemię okrzemkową, węgiel aktywowany, lub glinki, absorbujące  barwniki.

Na koniec -usuwamy zapachy. W tym procesie, para wodna przepływa nad gorącym olejem w próżni w temperaturze między 225 a 250, dzięki czemu lotne składniki  smakowo-zapachowe  są eliminowane. 

Smacznego.

Otrzymujemy produkt bez koloru, smaku, ale tani i  nadający się do długoterminowego przechowywania. Ceną za to jest równoczesny brak  potrzebnych nam substancji biologicznie czynnych .  Warto zdać sobie sprawę z tego, że większość pozytywnych opinii , które ciągle słyszymy o oleju rafinowanym wychodzi od jego producentów .

 

FacebookGoogle+TwitterWykop

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.