Mity kontra fakty

Czyli medycyna prewencyjna w świetle najnowszych badań

lek. Katarzyna Świątkowska

Insulinooporność- jak tkanki stają się obojętne

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

 

Krew nie może być za słodka. Poziom glukozy we krwi musi być utrzymywany w ścisłych granicach. Groźny jest zarówno za niski, jak i zbyt wysoki. Jeśli krew ma za dużo w sobie glukozy, uszkadza całe ciało . A jak będzie ekstremalnie wysoki, można z tego powodu nawet zapaść w śpiączkę.  Za niski też jest niebezpieczny, szczególnie dla komórek nerwowych.  Nawet może je zabić. U osób zdrowych poziom glukozy w granicach normy jest utrzymywany dzięki insulinie, hormonowi, który produkuje trzustka.

Nasze ciało składa się z komórek, by mogły żyć, potrzebują  energii . Cukier (glukoza) to ich paliwo. A insulina,  wydzielana przez trzustkę,  jest hormonem otwierającym „bak paliwowy”, umożliwiającym  „zatankowanie”. Oczywiście, pełni też wiele innych funkcji w ciele . Ale  jedną z nich jest właśnie „tankowanie”, czyli wprowadzanie glukozy do komórek.

Cukrzyca typu I jest spowodowana  brakiem  insuliny. Z różnych przyczyn trzustka przestaje ją produkować.  Nawet,  jeśli chory spożywa wiele jedzenia, jego ciało  głoduje, bo nie ma  czynnika pozwalającego wejść paliwu do środka, do komórek. Jeśli taki człowiek  nie otrzyma insuliny, umrze z głodu, niezależnie od ilości spożywanego pokarmu.

Cukrzyca II typu, to zupełnie inna historia.  Tak, jak kiedy żeby zatankować samochód, musimy odkręcić korek od baku , tak insulina , aby wprowadzić glukozę do komórek, musi najpierw połączyć się z odpowiednim receptorem, by otworzyć  dla niej w ten sposób  drogę  .   W  normalnych warunkach, w odpowiedzi na konsumpcję  (przede wszystkim) węglowodanów,  trzustka wydziela do krwi insulinę, która otwiera,  tak jak klucz otwiera zamek , komórki naszego ciała, umożliwiając wniknięcie do nich cukru. Wielu ludzi jednak poprzez swój tryb życia skutecznie  doprowadza do „zapchania zamków”. Insulina wtedy nie może skutecznie i sprawnie łączyć się z receptorami i  „otwierać” komórek, by mogła do nich bez przeszkód wniknąć  glukoza.  Określamy ten stan jako insulinooporność.

Przy „przytkanych zamkach”  komórki  coraz  bardziej i bardziej obojętnieją na działanie insuliny.  Skoro nie poddają się jej działaniu, cukier nie może być sprawnie przez nie wykorzystywany. To tak, jakby wlew do baku paliwowego stawał się coraz bardziej zapchany.  We krwi pojawia się zbyt dużo cukru, bo zamiast być wykorzystany przez komórki, błąka się po krwiobiegu, powodując różne spustoszenia zdrowotne.  W odpowiedzi na taką sytuację trzustka zaczyna wydzielać jeszcze więcej insuliny, żeby móc   wprowadzić  wreszcie ten nadmiar cukru do komórek. Kiedy we krwi krąży większa niż powinna ilość cukru, komórki bronią się przed tym, żeby za dużo tego związku nie dostało się  do ich wnętrza. Stają się jeszcze mniej wrażliwe na insulinę, która cukier wprowadza do ich wnętrza . Powstaje  błędne koło.

Ważne pytanie.  Co „uszkadza zamki”? Udowodniono, że jest to: palenie papierosów, otyłość brzuszna, styl życia „ziemniaka kanapowego”, czyli brak ruchu, ćwiczeń, stan zapalny w organizmie (podwyższony poziom hsCRP), niewystarczające spożycie owoców i warzyw, za to częste picie słodzonych napojów, spożywanie większej ilości czerwonego mięsa i mięsa przetworzonego (czyli wędlin, fast-foodów), niedobór magnezu w diecie, geny, starzenie się organizmu, niektóre choroby.

Wielu ludzi dzisiaj cierpi na insulinooporność. I jest to najprostsza droga do cukrzycy II typu.

Ani ani za dużo ilość cukru we krwi, ani za insuliny nie jest dla nas niczym dobrym. A w przypadku insulinooporności  mamy taką sytuację. I to jest niesamowicie szkodliwe. Przyczynia się do rozwoju chorób układu krążenia, niektórych nowotworów i demencji.

Gdy  poziom cukru wzrasta ponad określony poziom (na czczo we krwi żylnej  dwukrotnie przekracza 125 mg/dl, lub  o dowolnej porze przekracza 199 mg/dl i występują objawy hiperglikemii lub w 2 godzinie testu doustnego obciążenia glukozą przekracza 200 mg/dl) wtedy  , rozpoznaje się cukrzycę.

Cukrzyca II typu.

Cukrzyca  to plaga krajów „rozwiniętych”, choroba mocno związaną ze stylem życia, jeden z najpoważniejszych problemów zdrowotnych na świecie. Osiągnęła rozmiary epidemii. Nawet jeśli sami jesteśmy okazem zdrowia, mamy wśród znajomych, czy w  rodzinie kogoś , kto jest „cukrzykiem”.

I jeszcze coś.

To bardzo ważne.

Wielu ludzi choruje, ale o tym nie mają  pojęcia, ponieważ  nie zaciekawiło ich w ostatnich latach to, ile glukozy krąży sobie w ich krwi.   Bo zbyt wysoki jej poziom nie boli…ale  powoli uszkadza ciało. Trochę przerażające, nie?  Ale mamy na to wpływ.

Niestety, nie działa tutaj „zasada”: „jak zbiję termometr, to nie będę miał gorączki…”

Dlatego dobrze ten poziom cukru sprawdzać od czasu do czasu.

A teraz dwie wiadomości- dobra i zła.  Pierwsza:  najwięcej zależy od nas, bo to jest typowa choroba związaną ze stylem życia. I druga- gorsza – najczęściej sami na nią latami „pracujemy”.  To, czy zachorujemy, czy nie, mocno zależy od tego, co wkładamy najczęściej na talerz, ile kilogramów zbędnego tłuszczu nosimy w sobie, na ile  lubimy  styl życia „ziemniaka kanapowego”, czy palimy papierosy. I … jeszcze, jeśli chodzi o leczenie jeśli już zachorowaliśmy.  Jego skuteczność w równym stopniu  zależy od codziennych nawyków,  jak i stosowanych leków. To jest dobra wiadomość, bo wiele leży w naszych rękach ( i nogach) . I  to jest zła wiadomość, bo oznacza, że leki wszystkiego nie załatwią…

Katarzyna

Katarzyna

  1. Mam przepisany lek glucophage, ale wolałabym jakoś sama uporać się z insulinoopornością (glukoza na czczo ok. 98-115). Czy jest to możliwe przy radykalnej zmianie diety i stylu życia?

  2. Co w sytuacji kiedy cukier na czczo jest ok a w tescie glukoza po 2 godzinach lekko podwyzszony ok 144. Zdiagnozowano u mnie właśnie insulinoopornosc. Czy jestem w stanie cofnac ten stan? Czy zawsze juz bede miec popsute zamki?

  3. Witam, ja właśnie się dowiedziałam o tym, że mam insulonooporność i za każdym razem czytając na różnych formach powód zagadnięcia na tą przypadłość tym bardziej dochodzę do wniosku, że zupełnie nie pasuję do typowego opisu człowieka który sobie zapracował na tą chorobę. A mianowicie od prawie 5 lat nie pale, od tego samego czasu biegam (3 razy przebiegłam półmaraton) od 2 lat jestem pod opieką dietetyk, rok temu schudłam do 61 kg przy 170 cm wzrostu, jem dużo owoców i warzyw, nie jem fast food-ow, węglowodanów zjadam tyle by mieć energię do ćwiczeń. No i z czasem mimo „zdrowego stylu życia” zaczęłam sukcesywnie tyć, wróciło 13 kg w rok i po poszukiwaniach gdzie jest problem okazało się, że właśnie pojawiła się insulonooporność. I walczę z tym choć nie jest łatwo…

  4. Gabriela Hajduga

    Pani Katarzyno jak wpsaniale , że Pani o tym pisze. takie informacje są bardzo, bardzo nam nie-lakarzom bardzo pomocne! dziękuję

  5. Niestety, problemem polskiej diabetologii jest brak diagnostyki. Nie bada się poziomu insuliny na przykład. Osoba mająca niską glikemię jest zdrowa dopóki cukry nie poszybują a że ma już poziom insuliny 10x wyższy niż osoby zdrowe nikogo nie interesuje. Nie ma refundacji nowoczesnych leków, wysoką glikemię zwalcza się dokładając insulinę z zewnątrz a kilogramy rosną. Gliptyny, flozyny, inkretyny leżą na półkach ale prawie nikt ich nie kupuje bo to setki złotych a państwo odmawia ich refundacji, strasznie jest byc diabetykiem w kraju nad Wisłą.

  6. Święta prawda, niestety odczułam to na własnej skórze. Niestety w przypadku diagnostyki na NFZ nie można liczyć. Na podstawie prywatnie wykonanych badań diagnostycznych dostałam receptę na Siofor i co prawda senność lekko opadła, lecz kilogramy pozostały. Bez diety nic się nie zdziała. Odradzam dietetyków na NFZ, szczególnie na Garncarskiej w Krakowie!!! Byłam u dwóch i dostałam kserówki, które bynajmniej nie redukowały w diecie węglowodanów, a jedynie generowały wyrzuty insuliny na skutek częstych posiłków. Skutkiem diety była ogromna senność i wilczy głód w drugiej połowie dnia. Moja obecna dieta jest zaprzeczeniem poprzednich: 3 posiłki dziennie, węglowodany i niektóre owoce na noc, zero mleka krowiego i przetworów oraz pszenicy, dużo wody i warzyw. Jestem na początku leczenia, ale już widać efekty. Odradzam jednak eksperymentowaniem na własną rękę, ja próbowałam i na dobre na tym nie wyszłam!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zostaw komentarz

Flip Box Heading

Katarzyna Świątkowska

lekarz medycyny

Jestem absolwentką Akademii Medycznej w Gdańsku, mieszkam i prowadzę praktykę lekarską w pięknym mieście na Pomorzu Zachodnim.
Od lat staram się przekonywać swoich pacjentów i czytelników mojej strony, że dbałość o zdrowie nie polega na gonitwie za modnymi suplementami i magicznej wierze, że lekarz załatwi za nas wszystko.
Zależy mi niezwykle, by najnowsze doniesienia naukowe dotarły do jak najszerszego kręgu odbiorców. Przyznaję, że traktuję to jako moją misję życiową.