Archiwum tagów: mleko

Mleko jest niemodne. Mleko jest złe dla dorosłych?

Mleko jest niemodne. Mleko jest złe dla dorosłych.
Argumenty zwolenników tej teorii?
Żaden dojrzały ssak nie pije mleka .
Sorry.
Nie przemawia to do mnie.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Żaden inny ssak poza człowiekiem nie chadza w butach. Ja uwielbiam fajne szpilki czy sneakersy. Nie porzucę radości z ich posiadania dlatego, że krowy nie pomykają w szpilkach po łące.
Też żaden ssak poza człowiekiem nie pija smoothie ze szpinaku, jagód i mleka sojowego ( …mniam, mniam, pycha). Polecam. Wystarczy to wszystko razem zmielić w blenderze. Mało kalorii, ogrom cennych składników. Choćby te jagody- genialnie poprawiają, nie tylko wzrok, ale i pamięć (1,2) . Wprawdzie, niektórzy twierdzą, że świat jest piękniejszy gdy jedno i drugie nie są takie za idealne… choć ja tam nie wiem, bo nie znam na ten temat 😉
Dobra, tak na serio
co do mleka, to rzeczywiście, w świetle dowodów naukowych MLEKO dorosłym niekoniecznie służy.
Poniżej przytaczam sensacyjne, mocne, badania z ostatnich lat. (Sama byłam w lekkim szoku).
Po pierwsze.
Ciągle to słyszymy. „Chcesz mieć zdrowe kości- pij więcej mleka!”. Nabiał ma witaminy D, A, B2, B12, potas, fosfor, magnez, cynk, wszystkie tak ważne dla szkieletu (3-6), może zapewnić do 60% zalecanego dziennego spożycia wapnia, fermentowane produkty mleczne są źródłem witaminy K. (33,34). Autorytety zdrowotne twierdzą, że spożycie mleka w ilości 3-4 szklanek dziennie mogłoby zaoszczędzić co najmniej 20% kosztów opieki zdrowotnej związanych z osteoporozą (7). Czyż to nie brzmi pięknie?
Niestety,
tak jest tylko w teorii. I wcale nie chodzi o laktozę. Zresztą, o modnym trendzie „lactose-free” promowanym z niezmąconą cieniem wątpliwości pewnością siebie przez niektórych dietetyków, czy celebrytów, będzie w następnym artykule.
Pewnie, jeśli ktoś nie trawi laktozy ,
to bez sensu , żeby nią się karmił. Jednak, wokół tej nieszczęsnej laktozy, narosło dużo mitów. Rozprawimy się z nimi w następnym artykule. Dzisiaj o składnikach mleka, które odpowiadają za to, że mleko już nie jest dalej uważane za “TYLKO JEDZENIE”.
Niedawne głośne badanie: „Mleko niesfermentowane i inne produkty mleczne: Związki ze śmiertelnością ogólną” w „The American Journal of Clinical Nutrition” z 2017 roku. 103 256 dorosłych z północnej Szwecji, obserwacja ponad 13 lat. Najwięksi fani słodkiego mleka (tzn nie posłodzonego, lecz NIE poddanego fermentacji), sięgający po nie ≥2,5 razy / dobę mieli większe o 32% ryzyko zgonu w czasie obserwacji w porównaniu z osobami unikającymi tego napoju. Za to, picie mleka sfermentowanego (=kefiry, jogurty, mleko zsiadłe) było OK (!!!). Zanotowano o 10% MNIEJSZE ryzyko zgonu wśród regularnie je spożywających, wśród regularnie jedzących sery- o 7% niższe (8). A uwzględniono ważne czynniki mogące zakłócić wyniki jak wiek, płeć, masę ciała, palenie tytoniu, wykształcenie, spożycie kalorii i aktywność fizyczną. To ważne. Bo statystyczna osoba kupująca sobie regularnie jogurty/kefiry ma zdrowsze nawyki. Więc trzeba wyeliminować pytanie typu: „Jedzący jogurty są zdrowsi. Są zdrowsi bo jedzą jogurty zamiast kiełbasy? Czy jogurt/kefir są same w sobie takie zdrowe”?.
2014 rok, British Medical Journal: „Spożycie mleka a ryzyko zgonu i złamań”(9). 61 433 kobiet (około 20 lat obserwacji) i 45 339 mężczyzn (około 11 lat obserwacji). Większe o 93% (!!!) ryzyko zgonu wśród kobiet spożywających trzy lub więcej szklanek mleka dziennie niż kobiet pijących mniej niż jedną szklanką mleka dziennie. U kobiet pijących regularnie mleko zaobserwowano CZĘSTSZE złamania biodra – o 9% przy 1 szklance, o 5% przy dwóch, o 13% przy trzech. Zaobserwowano dodatnie powiązanie pomiędzy spożyciem mleka i 8-izo-PGF2α w moczu (biomarkerem ilości wolnych rodników) i interleukiną 6 surowicy (główny biomarker zapalny). Fakt, zwolenników słodkiego mleka łączyła też większa statystycznie waga, miłość do słodyczy, częściej palili papierosy (18).
Szwecja zajmuje czwarte miejsce na świecie (17) pod względem spożycia mleka „na głowę”, pewnie dlatego sporo badań było tam przeprowadzanych. Spośród dziewięciu (8-16) pięć potwierdziło brak lub ochronny wpływ spożywania nabiału na zagrożenie zawałami i udarami (10-13). Inne- te przytoczone powyżej-wręcz przeciwnie. Sugerują, że dla dorosłych mleko wcale nie jest takim dobrodziejstwem. W jednym badaniu wykazano też wyższą śmiertelność u osób jedzących dużo masła, a mniejszą wśród regularnie konsumujących sery (8).
Doniesienia dotyczące dorosłych są totalnie sprzeczne.
Mamy wiele badań, w których stwierdza się, że wysokie spożycie mleka i produktów mlecznych wiąże się ze zmniejszoną śmiertelnością , niezmienioną śmiertelnością, a nawet zwiększoną śmiertelnością, czy ryzykiem złamań (19-23).
No i co myśleć?
Po pierwsze. Mleko służy dzieciakom. Dorosłym niekoniecznie. Jedno, czy dwa latte dziennie nie zaszkodzi, większa ilość może już nie być taka OK. (Mówiąc o mleku mamy na myśli krowie, bo napoje z ryżu czy z soi mlekiem nazywać się nie powinny).
Po drugie. W świetle dowodów naukowych (oczywiście, przytoczonych poniżej) – na zdrowie dorosłych zupełnie inaczej wpływa mleko słodkie niż napoje/produkty z mleka fermentowanego. Drobnoustroje w nich mieszkające poprawiają żywotność „dobrych” mikroorganizmów w naszych jelitach, co chroni nas nie tylko przed problemami z przewodem pokarmowym, lecz i przed ogólnoustrojowym stanem zapalnym (27).
Jeśli mleko zostanie „przerobione” przez bakterie i z niego powstanie kefir, jogurt, ser, to staje się czymś zdrowszym. Bakterie przeprowadzające fermentację „zjadają” to co wydaje się być szkodliwe (o tym za chwilę), a zamiast tego produkują aktywne substancje pomagające nam czuć się lepiej.
To jest zmiana w spojrzeniu.
Kiedyś myślano, że to, co w kefirach, jogurtach, mleku zsiadłym najcenniejsze, to PRObiotyki. Tylko, kupując kefir/jogurt w sklepie raczej nie powinniśmy mieć złudzeń, że ich zawartość (bo te mikroby wg definicji PROBIOTYKÓW to mają być żywe, w odpowiedniej ilości, odporne na atak enzymów trawiennych) jest nieokreślona, nie badana, i najprawdopodobniej… hm… niewielka. I badania to potwierdzały (24).
Dobra wiadomość.
Te bakterie/grzybki nie muszą być takie żywotne. Nie jest ważne czy w Twoim jogurcie błąka się kilka żywych pożytecznych drobnoustrojów czy jest tam ich cała armia, tylko czekająca na to, by poprawić stan Twojego zdrowia.

Wystarczy, że już zadziałały.
Sfermentowały i zmieniły mleko. I ono już nigdy nie będzie takie samo. Pozostawiły po sobie mnóstwo bioaktywnych peptydów, CLA, i inne związki (25,28). Zredukowały ilość tych niekoniecznie dobrych (26).
To tłumaczy wyniki poniższych badań (głównie obserwacyjnych).
Cukrzyca.
Masz „za wysoki cukier”? Chcesz zmniejszyć zagrożenie cukrzycą? Zaprzyjaźnij się z jogurtem! Bakterie fermentacji mlekowej uwalniają bioaktywne peptydy pomagające w tym (35-43). Inny fermentowany nabiał (np.kefir) nie był tak przebadany, jednak też wydaje się działać korzystnie (56).
Największym badaniem było EPIC z udziałem 340,234 osób. Spożywanie fermentowanego mleka i fermentowanych produktów mlecznych OBNIŻAŁO ryzyko wystąpienia cukrzycy II typu, za to spożycie mleka słodkiego związane było ze ZWIĘKSZONYM ryzykiem tej choroby (29). W badaniu PREDIMED (2017 r) spożycie sera i masła wiązało się z WYŻSZYM ryzykiem cukrzycy II typu, podczas gdy spożycie jogurtu się z NIŻSZYM ryzykiem (30). W innym badaniu- ponad 5 porcji mleka słodkiego na tydzień znacznie ZWIĘKSZAŁO ryzyko wystąpienia stanu przedcukrzycowego (32). Za to, sfermentowane produkty mleczne pomagały obniżać poziom glukozy w osoczu na czczo u pacjentów z cukrzycą II typu (248,249)
Badanie zdrowia 21 660 lekarzy wykazało znaczny WZROST ryzyka cukrzycy II typu i raka prostaty przy regularnym spożywaniu mleka pełnotłustego (31).
Fakt, w niektórych badaniach nie doszukano się związku między spożyciem jakiegokolwiek nabiału a ryzykiem cukrzycy II typu (33,34).
Kości
Osteoporozę opisuje się jako “chorobę dziecięcą z konsekwencjami w dojrzałym życiu”. To, na ile jesteśmy nią zagrożeni, zależy mocno od kapitału jaki został zgromadzony przed 20 r.ż. i od tempa jego utraty po 30 rż. (52,53).
Kości są jak konto bankowe, gdzie dokonuje się “depozytów” i “wypłat”. Dziewczęta do 90% szczytowej masy kostnej nabywają do 18 roku życia, chłopcy- do 20 rż. To czas inwestowania szkielet- buduje się kapitał na całe życie.
Warto to wiedzieć. 60-80% szczytowej masy kostnej zależy od genów, 30-40% od diety, aktywności fizycznej, niepalenia papierosów (101-103). Po trzydziestce konto zaczyna już tylko topnieć. Jak jest bardzo niskie- dochodzi do złamań.
Wiele badań obserwacyjnych i co najważniejsze – wszystkie próby interwencyjne polegające na rozpoczęciu podawania nabiału dzieciom i monitorowaniu stanu ich kości wykazały poprawę (106-114).
I wprost przeciwnie-
u dorastających dzieci długotrwałe unikanie mleka wiąże się z mniejszym wzrostem, niższą masą mineralną kości i zwiększonym o około 2,7 razy ryzykiem złamań przed osiągnięciem dojrzałości płciowej (104,105).
Dobra, zaznaczmy jednak, że u dzieci, z wyjątkiem tych o bardzo niskim spożyciu wapnia, spożycie magnezu może być ważniejsze dla rozwoju kości (91), i że wpływ nabiału na szkielet i dorosłych i dzieci to może zależeć od poziomu witaminy D w ciele (57).
W każdym razie, większe spożycie mleka w okresie dzieciństwa i dorastania przyczynia się do większej szczytowej masy kostnej i dlatego oczekuje się, że pomoże uniknąć osteoporozy i złamań kości w późniejszym życiu.
No i co?
Fakt, niektóre obserwacje to potwierdzały- np. kobiety, które w okresie dzieciństwa piły mało mleka miały dwukrotnie większe ryzyko złamania po 50 rż (62). Za to, w innym badaniu zaobserwowano znaczny wzrost ryzyka o 9% u mężczyzn w przypadku każdej dodatkowej szklanki mleka spożywanego dziennie w ciągu lat młodzieńczych (63). Dowody na zmniejszenie ryzyka złamania kości udowej w wieku dojrzałym ludzi pijących dużo mleka w dzieciństwie nie są za mocne. A jeszcze bardziej wątłe na to, że picie mleka przez DOROSŁYCH zmniejsza u nich ryzyko złamań osteoporotycznych (23,61).
Niektóre badania dotyczące dorosłych sugerują, że warto pić mleko by się nie połamać (64,67), inne- że wręcz przeciwnie, mleko zwiększa ryzyko złamań (66). Inne, że do 200ml/dz jest ok, więcej- może niekoniecznie (65).
No i znowu. Sfermentowane mleko i ser w porównaniu z mlekiem niefermentowanym wywiera działanie ochronne przed złamaniami i poprawia stan kości (90,97-100).
.
“Pij mleko – będziesz wielki!”
Białka mleka zwiększają wątrobową produkcję IGF-1, a to główny regulator wzrostu u ludzi (134,453). Mleko samo w sobie też zawiera duże ilości hormonów stymulujących wzrost, jak właśnie IGF-1, które mamy w nim nawet po pasteryzacji (131).
Skład, kolejność aminokwasów IGF-1 są takie same w mleku ludzkim jak i w krowim. IGF-1 z mleka krowiego może wnikać z przewodu pokarmowego i potem wiązać się z ludzkim receptorem dla niego (132,133).
Konsumpcja mleka przez małe dzieci zwiększa wysokość ciała (84-89). U dziewcząt otrzymujących mleko w szkole przez 2 lata, w porównaniu z grupą kontrolną, zanotowano znacznie wyższy przyrost wysokości, masy ciała, masy kostnej (68).
Dzieci, którym nie podaje się mleka są niższe (69-76). Im dłużej spożywają „mleko” roślinne, tym są niższe, (statystycznie, oczywiście) (77).
Picie mleka przez ciężarną kobietę
wiąże się z większą masą urodzeniową potomka (78,79). Dieta bogata w nabiał, zielone warzywa liściaste, owoce, stosowana przez kobiety w ciąży wiąże się ze zwiększoną masą / gęstością kości u ich potomstwa (80-83). Uzupełnienie nabiałem i suplementami wapnia w czasie ciąży skutkowało większą masą noworodka i lepszą mineralizacją jego kości (83)
Jeśli już o kościach dzieci…warto zachęcać je do uprawiania sportu. To wzmacnia nie tylko ich kości, ale i MÓZG (54,55). O tym pisałam bardzo dużo w mojej ostatniej książce.
https://ksiazki.katarzynaswiatkowska.pl/
Rak jelita grubego.
Spożywanie mleka słodkiego (tzn. niesfermentowanego, a nie „posłodzonego”) może być pomocne i dla dzieci i dla osób zagrożonym rakiem jelita grubego (115-127) . W jednym z badań zauważono, że pacjenci, którzy nie piją mleka z powodu nietolerancji laktozy, mają zwiększone ryzyko raka okrężnicy (117). Dowodów mamy dużo więcej, choćby metaanaliza (15 badań, 900 000 pacjentów) wykazała mniejsze o 26% ryzyko raka okrężnicy u mężczyzn (i tylko mężczyzn) spożywających ok. pół litra słodkiego mleka/dz. Nabiał sfermentowany ani sery tutaj akurat nic, a nic, nie chroniły (118). Ostatnie doniesienia sugerują odwrotną zależnością między spożyciem mleka a ryzykiem raka żołądka (128).
Mleko a trądzik, rak prostaty, choroba Parkinsona.
Tu nie ma optymistycznych wieści. Mleko zwiększa szansę „załapania się” na nie.
W 8-letniej obserwacji pacjentów z nadwaga, z BMI>27, po leczeniu raka prostaty i spożywających > 4 porcji na tydzień ryzyko nawrotu było 3-krotnie większe. (137).
Duże spożycie mleka w okresie dorastania zwiększa ryzyko tej choroby w późniejszym życiu (130). Później- też (133-136).Sugeruje się, że mechanizmem tym jest zwiększone po mleku stężenie IGF-1 w ciele, które pomaga dzieciom rosnąć, jednak u dorosłych zwiększa np. ryzyko raka gruczołu krokowego (138-141). Zawartość IGF-1 w jogurtach może się zmniejszyć podczas przechowywania i fermentacji (142).
Choć dodajmy, że w badaniu EPIC osoby unikające mleka z powodu nietolerancji laktozy wcale nie chorowały rzadziej na raka gruczołu krokowego (129),
Picie mleka sprzyja trądzikowi (148,149),
bo wpływa na hormony w ciele (143-145) . Za główny mechanizm „trądzikotwórczego” działania mleka uważa się zwiększenie wytwarzania IGF-1 przez wątrobę spowodowane jego aminokwasami. Poza tym, mleko ma sporo glutaminy, która w gruczołach łojowych pobudza podziały komórek i tworzenie łoju (146). Jogurty i ser nie wydają się szkodzić. W metaanalizie z 2018 wykazano pozytywny (nie dla chorujących nastolatków) związek między spożywaniem mleka a trądzikiem. W przeciwieństwie do tego, nie zaobserwowano wpływu jogurtu / sera na rozwój/przebieg tej choroby (147).
Na marginesie- dieta o niskim ładunku glikemicznym pomaga leczyć trądzik (150).
Pijący dużo mleka CZĘŚCIEJ zapadają na chorobę Parkinsona (44-51).
Analizy oparte na danych z 2 wielkich i słynnych badań Nurses’ Health Study oraz Health Professionals Follow-up Study potwierdziły zwiększone ryzyko tej choroby u osób pijących regularnie słodkie mleko. Duża metaanaliza wykazała liniową zależność – każde 200 g / dobę więcej mleka powodowało wzrost o 17% ilości zachorowań na chorobę Parkinsona. Inne badanie. Osoby pijące dużo mleka miały o 45% większe szanse na tę chorobę, jedzące regularnie sery – o 26% d. Za to, ryzyko już było MNIEJSZE o 5% w przypadku konsumowania jogurtu i 24% dla masła (47).
.
Alergie
Karmienie piersią zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii u dziecka, jest najskuteczniejszą profilaktyką astmy alergicznej w dzieciństwie (151-156).
Mleko krowie jest najczęstszym alergenem pokarmowym wśród dzieci, u tych nie uczulonych – jeśli podaje je niepasteryzowane- chroni przed alergią (158-170).
Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu opisali badanie 1700 dzieci z małego miasteczka i siedmiu pobliskich wiosek w południowo-zachodniej Polsce. Spożycie niepasteryzowanego mleka w pierwszym roku życia było z rzadszym o 56% występowaniem atopowego zapalenia skóry, o 49% rzadszym pojawieniem się astmy (157). W innych badaniach podobne. Spożycie surowego mleka wiązało się z rzadszym o około 50% występowaniem astmy, atopii. Gotowane mleko “prosto od krowy” nie wykazywało efektu ochronnego.
Nie wiadomo dokładnie które składniki surowego mleka są odpowiedzialne. Mogą to być immunoglobuliny, laktoferyna itp. (171-175). Tak, kolejny dowód na to, że mleko krowie to nie tylko pokarm. Ma też w sobie np. transformujący czynnik wzrostu beta, TGF-β (176-180), który wpływa na układ odpornościowy i ochronę przed alergiami we WCZESNYM DZIECIŃSTWIE (183,184). TGFβ1 są identyczne u krów i u ludzi (181). Stężenie TGFβ1 w mleku krowim zmniejsza się znacząco po przetworzeniu (182).
Uściślijmy.
Surowe mleko krowie może zawierać chorobotwórcze, nawet śmiercionośne drobnoustroje dlatego ryzykowne jest po niego sięgać. Osoby podające je dzieciom chyba nie wierzą, że bakterie mogą istnieć, jeśli ich nie widać. Nie warto ryzykować. Co komu po tym, że będzie martwym nie-alergikiem?
EGZOSOMY mleka.
Brzmi jak science fiction, jednak wygląda na to (dowody!!!), że materiał genetyczny „sprezentowany” nam w mleku przez krowę może przetrwać trawienie w przewodzie pokarmowym, wniknąć do krwi i krążyć sobie w nas, wpływając na to jakie geny się ujawnią (191-195). Dyskusja pomiędzy naukowcami trwa (188-190).
Mleko matki zapewnia więcej niż tylko odżywianie, zawiera cząsteczki sygnałowe, które umożliwiają komunikację pomiędzy matką a organizmem niemowlęcia. Ciekawe opracowanie w styczniu 2019 roku publikował „Journal of Translational Medicine”:
.
„Egzosomy mleka pasteryzowanego: potencjalne patogeny chorób” (26).
.
O co chodzi z tymi „mlecznymi” egzosomami? W świetle ostatnich badań, to ukryty bioaktywny składnik mleka krowiego (250,254) .
Maksymalnie upraszczając, wygląda to tak: „Przepis” na nas jest zapisany w DNA. W połowie to co tam posiadamy pochodzi od mamy, w połowie od taty. DNA możemy sobie wyobrazić jako ogromną książkę kucharską, z recepturami nie na serniki czy jabłeczniki, ale na białka. Jeden „przepis” to jeden gen. Każda komórka ciała przechowuje w sobie kompletną książkę kucharską . Nie wszystkie przepisy są dla niej przydatne, bo przecież innych przepisów potrzebują komórki wątroby, innych- nerek, pomimo, że „książki” mają identyczne. Przepisy w tej „książce kucharskiej” są zaszyfrowane. Żeby mogły się zrealizować, szyfr musi być tłumaczony na „kod kreskowy”, którym są komunikaty RNA (mRNA). Kiedy on powstanie, do akcji wkraczają maleńkie fabryki białek=rybosomy. „Skanują” ten kod i na podstawie niego tworzą białka, które nas budują i regulują.
Wśród przepisów w DNA mamy przepisy-śmieci. Nic dobrego na ich podstawie nie powstanie. Są np. za krótkie. Musi istnieć system kontroli tego które przepisy mają być otwierane a które wcale nie, bo tylko można stracić (jak ze złym przepisem na ciasto- można tylko stracić czas i składniki)
Funkcję kontrolerów pełnią bardzo krótkie mikroRNA (w skrócie miRN.A).
.
Aż do 2001 roku były uważane za śmieciowe, bo za krótkie, bo za małe, bez sensu. Dziś wiemy, że miRNA to żadne śmieci, lecz menadżerowie zarządzający tym, które geny, które otrzymaliśmy po przodkach dojdą do głosu, a które zostaną wyciszone (196-198). Mogą regulować nawet 30% wszystkich genów. Wpływają praktycznie na wszystko. Od modelowania mózgu, po otyłość, odporność. Niektóre miRNA pomagają być zdrowym, inne- sprzyjają chorobom. Jakich więcej powstaje- zależy od tego jak się prowadzimy. Jeśli sięgamy po alkohol, narkotyki- powstają szkodliwe miRNA. Jeśli znajdujemy czas na regularne ćwiczenia, dbamy o wartościową dietę- produkuje się w nas więcej korzystnych miRNA (199-209).
Niektóre są pakowane w specjalne pęcherzyki, noszące nazwę EGZOSOMÓW. To towar eksportowy komórek (210-223), są jak opancerzone wehikuły rozwożące miRNA po ciele, na długich dystansach. W 2007 r. opisano po raz pierwszy ten fenomen (224). Mamy je we krwi, płynach ustrojowych. Najwięcej w mleku.
Do niedawna uważano, że mikroRNA rządzą tym organizmem, które je sobie wytworzył.
I UWAGA !!! Tu właśnie nastąpił przełom (w wiedzy).
Dziecko dostaje je z mlekiem karmiącej matki (218). Tak jest u wszystkich ssaków- egzosomy i inne podobne twory są uwalniane z komórek nabłonka gruczołu sutkowego wszystkich ssaków (225-228). Egzosomy mleka kobiecego (i krowiego) przeżywają trawienie i mogą wnikać do komórek jelit, naczyń krwionośnych, potem całego ciała (229). Są opakowane w otoczkę= pancerzyk chroniący przed zniszczeniem w pełnym żrących kwasów i enzymów środowiskiem żołądka i jelit. Kiedy podawano mleko zwierzętom z oznakowanymi specjalnie egzosomami, gromadziły się one w błonie śluzowej ich jelit, w wątrobie, śledzionie i mózgu (239-247). Pasteryzacja skutecznie uśmierca chorobotwórcze drobnoustroje i chroni witaminy i związki bioaktywne np. egzosomy. Za to, fermentacja mleka (zamiana go w jogurt/kefir/mleko zsiadłe) powoduje znaczną utratę miRNA (255). Bakterie “zjadają” egzosomy
Ponad 300 miRNA zostało zidentyfikowanych w egzosomach mleka (230-232), Każdy miRNA jest w stanie rządzić wieloma genami. Sekret leży w ich rozwiązłości. Jedno miRNA może wiązać się z wieloma mRNA i blokować je. Geny są jak marionetki, którymi poruszają miRNA. Dla niemowląt miRNA z mleka matki może odgrywać pomocną rolę w prawidłowym dojrzewaniu jelit, rozwoju mikrobioty i odporności (233-237).
“Pij mleko – będziesz wielki!”
Fakt.
W mleku mamy różne czynniki wzrostowe , które są po to, żeby dziecko prawidłowo rosło, więcej jadło. To potrzebne dla jego wzrostu i rozwoju. Dorośli mogą, niestety, tylko rosnąć wszerz. Podawanie mleka zwierzakom laboratoryjnym powoduje wzrost u nich apetytu i tycie (256). Egzosomy mleka ze swoją zawartością przechodzą przez barierę krew-mózg i docierają do mózgu i mogą tam zakłócać regulację sytości (257-259). Jest możliwe, że egzosomy mleka utrzymują “głodny mózg”, aby zwiększyć spożycie mleka w okresie karmienia piersią co jest korzystne dla wzrostu niemowlaka, nie za bardzo dla dorosłych.
I na koniec…pozytywnie
Smutno ci?
Może zjedz jogurt!
W jednym z głośnych badań osoby spożywające jogurty 1-4 razy w tygodniu w porównaniu z tymi co ich nie jadali, rzadziej wykazywały objawy depresji. Wyniki pozostały takie same po uwzględnieniu szeregu możliwych „czynników zakłócających”, jak wiek, płeć, ogólna dieta i styl życia oraz stan zdrowia (185). Czemu? Otóż, ilość bakterii Lactobacillus zamieszkujących nasze jelita wpływa na poziom we krwi związku zwanego kinureniną. Kinurenina powstaje w trakcie normalnych przemian w ciele i sprzyja rozwojowi depresji (186,187). „Lactobacillusy” hamują pewien enzym (IDO1) w jelicie, jeśli w nim oczywiście mieszkają. To obniża poziom kinureniny i może poprawiać nastrój. Jogurty mają w sobie zarówno „Lactobacillusy”, jak i czynniki sprzyjające ich wzrostowi w jelitach.
Przeżywasz stresy?
Zjedz jogurt!
W czasie stresu spada poziom Lactobacillus, to zwiększa poziom kinureniny we krwi, ona łatwo przekracza barierę krew-mózg, wywołuje depresję zakłócając równowagę neuroprzekaźników (186).